|
||
|
Litewscy związkowcy gośćmi Federacji NSZZ Przemysłu Lekkiego
Jak wygląda sytuacja ruchu
związkowego na Litwie? - Litwa liczy trzy miliony obywateli. W branży
przemysłu lekkiego pracuje czterdzieści tysięcy robotników. Cztery procent z
nich zorganizowane jest w związkach, co nie jest dużą liczbą. Mamy trzy duże
centrale związkowe: LPSK (Litewska Konfederacja Związków Zawodowych – red.)
posiada sześćdziesiąt tysięcy członków, ich federacja przemysłu lekkiego
zrzesza trzy tysiące pracowników. Następna jest Litewska Federacja Pracy, czyli
chrześcijański związek zawodowy, zrzeszone w nim jest 20.000 osób. Jest jeszcze
Solidarumas, czyli mój związek, zrzeszający w branży tysiąc związkowców.
Ogólnie zrzesza siedem tysięcy pracowników. W jakich rejonach Litwy
uzwiązkowienie jest najwyższe? - Najwyższy procent uzwiązkowienia
występuje w rejonie Wilna i Kowna. Są to okręgi najbardziej uprzemysłowione i w
nich skoncentrowana jest cała produkcja. Jak przebiega współpraca między
poszczególnymi centralami? - Od dwóch lat nasze trzy centrale
mają jedno centrum koordynacyjne. Daje nam to lepszą siłę przebicia w sporach z
pracodawcami. To proste: lepiej iść do strajku razem niż osobno. Można
powiedzieć, że czerpiemy z europejskich wzorców. W zeszłym roku odbyły się w
Państwa kraju wybory prezydenckie. Jak nowa władza odnosi się do ruchu
związkowego? - Nasza pani prezydent spotkała się ze związkowcami,
co wydaje się bardzo ważne. Takich spotkań powinno być wiele, gdyż istnieje
wiele ważnych kwestii do omówienia. Ciężko jednak jeszcze powiedzieć jak bardzo
skłonna będzie do współpracy ze związkowcami. Jak przedstawia się stan
przemysłu lekkiego na Litwie? - Jeszcze przed dwoma laty
mieliśmy pięćdziesiąt tysięcy robotników w tym sektorze. Teraz jest ich o
dziesięć tysięcy mniej. Wiele firm zbankrutowało. Straciliśmy między innymi największy
zakład w branży. Ludzie tracili pracę. Ci, którzy pozostali, musieli przestawić
się na „high-technology”, by sprostać europejskim wymogom. Teraz sytuacja
ustabilizowała się i wygląda na to, że tak pozostanie przez dłuższy czas. Od
przystąpienia Litwy do Unii Europejskiej, nasi producenci mają większy rynek.
Obecnie 95% naszej produkcji, skierowane jest na rynki europejskie. Litewskie związki obecne są
także w europejskim ruchu związkowym. Jak widzą Państwo ich rolę w jego
strukturach? - Traktujemy to jak walkę o jedną sprawę, w której
nie liczy się ten, kto nie zabiera głosu. Nie można do tego dopuścić, zwłaszcza
w sytuacji dużej konkurencji ze strony Turcji czy Chin. Sami niewiele możemy
zdziałać. Dlatego dużą szansą dla nas jest współpraca na skalę europejską. Jak trafili Państwo do Polski? -
Na kongresie ETUF-TCL (Europejskiej Federacji Związków Zawodowych
Przemysłu Lekkiego) we Florencji spotkałam pana Bolesława Bartnika, który
zaprosił nas do Waszego kraju. Uznaliśmy, że to bardzo dobry pomysł: odwiedzić
polskich kolegów i zobaczyć jak tu funkcjonuje ruch związkowy. Trzeba przyznać,
że jesteśmy zadowoleni z wizyty. Czy przyjeżdżając do nas mieli
Państwo jakieś założenia odnośnie współpracy z tutejszymi związkami? - Już
wcześniej angażowaliśmy się w projekty europejskie. Teraz myślimy, że warto
robić je razem z Polakami. W grę wchodzi też różnego rodzaju wzajemna pomoc, na
przykład strukturalna. Rozmawiał Michał Meksa, 9.09.2010
![]() <<powrót |
||
|
Federacja Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych Przemysłu Lekkiego Plac Zwycięstwa 13, 90-047 Łódź |
||