|
||
|
Federacja NSZZ Przemysłu Lekkiego po VIII Zjeździe Delegatów Rozmowa z Przewodniczącym Zbigniewem Kaniewskim
Skutki nie kazały na siebie długo czekać. W ciągu paru miesięcy od rozpoczęcia kryzysu rozpoczął się proces prawdziwej destrukcji naszej branży związany z gwałtownym spadkiem zamówień. To miało miejsce w skali globalnej, w układzie Unii Europejskiej. Wielcy producenci przestali zlecać w ogóle bądź zlecali w takiej ilości, że zakłady pracy nie były w stanie znaleźć sobie miejsca na rynku. W związku z tym albo likwidowano firmy, albo zmniejszano zatrudnienie. Problem polega też na tym, że rozwiązania, które zostały zastosowane w konsekwencji dla całej gospodarki, w tym również i dla przedsiębiorstw przeżywających określone problemy finansowe, weszły na tyle późno, że przemysł nie miał już możliwości z nich skorzystać. Stąd też nasza inicjatywa na Kongresie Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, żeby można było na Komisji Trójstronnej spróbować wynegocjować pewną formę postępowania w układzie mechanizmów ekonomicznych, która mogłaby być przyjęta wcześniej, zanim destrukcja rozpocznie swoje żniwo. To jest najważniejszy wniosek wynikający z naszej oceny sytuacji jeżeli chodzi o przemysł lekki.
Jak teraz wygląda sytuacja w
przemyśle?
Na dzisiaj sytuacja jest trochę opanowana, proces destrukcji się zatrzymał. Mamy tendencję wzrostową jeżeli chodzi o produkcję sprzedaną w granicach 7-9%, w zależności od tego jakiej branży to dotyczy. Występują też tendencje wzrostu wynagrodzeń. Są one jednak związane przede wszystkim z tym, że spadło zatrudnienie. Zamówienia realizuje się zmniejszoną ilością osób, stąd też statystycznie wygląda to ładnie. Na rynku pojawiły się nowe zamówienia, ale są one mniej opłacalne niż przed kryzysem. Efekt jest taki, że zakłady, żeby utrzymać zatrudnienie, „łapią” te zamówienia, ale przy tak niskiej opłacalności, nie dają one możliwości faktycznego wzrostu wynagrodzeń. Przedsiębiorcy nie kwapią się do podwyższenia wynagrodzenia, argumentując to między innymi właśnie tym. I tak mamy błędne koło: można by się cieszyć, że zamówienia są, ale aż tak wielkiego powodu do zadowolenia nie ma, ze względu na ich niską opłacalność. Pocieszające jest tylko to, że proces zwolnień się jakby zatrzymał: od kilku miesięcy utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Wynika to jednak z tego, że sporo firm dostało mocno „po krzyżu”, a ich zaległości finansowe wobec pracowników są tak duże, że płacenie ich przekracza możliwości tych przedsiębiorstw. Omawiać tę sytuację będziemy na najbliższym posiedzeniu Zespołu Trójstronnego ds. Przemysłu Lekkiego. Czego ma dotyczyć to posiedzenie? Chcemy na nim dokonać analizy skutków kryzysu i skuteczności mechanizmów ekonomicznych, które obowiązują na dzień dzisiejszy – przede wszystkim ich przydatności dla naszego sektora. Chcemy ustalić jakie działania wspólnie powinniśmy podjąć razem z rządem i pracodawcami, aby próbować jakoś iść do przodu przez te wzburzone fale. Posiedzenie Zespołu będzie poświęcone naszej wspólnej działalności. Za jej ocenę służą dwa dokumenty: „Analiza konkurencyjności sektora przemysłu lekkiego”, którą parę lat temu na nasz wniosek przyjęła Rada Ministrów, i wynikający z tej analizy harmonogram wniosków z nią związanych. Zgodnie z harmonogramem systematycznie dokonujemy oceny wdrażania go w życie i to będzie przedmiotem obrad Zespołu. Nie ulega jednak wątpliwości, że ponieważ do harmonogramu dołączyliśmy nasze wnioski związane z kryzysem to nie uciekniemy od tego tematu. Jak mówiłem, mechanizmy mające charakter stymulacyjny, pomniejszający tę tragedię, nie spełniły swojej roli. Szukać trzeba nowych rozwiązań. Jednym z nich są na przykład zamówienia publiczne, które też będą tematem tego posiedzenia. Należy to uznać za pozytyw. Do tej pory nie chciano z nami w ogóle na ten temat rozmawiać. Teraz Rząd ma każdego roku przedstawiać informacje o skali zamówień publicznych w odniesieniu do naszego sektora. Chodzi o to by można było zaplanować jakieś działania przedsiębiorstw, zarezerwować pewne moce produkcyjne w przypadku wygranej w przetargach. Zamówienia publiczne to 12 % rynku, a dla części przedsiębiorstw je realizujących jest to być albo nie być. Otwarcie Rządu przyszło jednak zbyt późno. Mechanizmy, które dzisiaj mamy, mają obowiązywać do końca 2011 r. Są jednak nieprzydatne. Mają tak wyśrubowane kryteria, że zakłady pracy musiałyby zmniejszyć swoją produkcję o 25-30%. Przy ewentualnym ponownym uderzeniu kryzysu nikt tego nie wytrzyma. Jak do tej pory kształtowała się
współpraca w ramach Zespołu Trójstronnego? Jakie cele, jako nowowybrany Przewodniczący, stawia Pan sobie na
nadchodzącą kadencję?
Rozmawiał Michał
Meksa, 12.11.2010Przede wszystkim ciągle chcemy uaktualniać nasze – tj. strony społecznej, pracodawców i Rządu - wspólne cele i zadania poprzez bieżącą analizę sytuacji ekonomicznej. Do tej pory robiliśmy ją ad hoc, opierając się tylko na danych GUS. Parę tygodni temu pracodawcy porozumieli się wstępnie, że będą prowadzić własną analizę. Bieżąca analiza sytuacji ekonomicznej i wniosków z niej wynikających, robiona przez samych pracodawców, potrzebna jest do tego by prowadzić dobrą politykę. My możemy ją oceniać z punktu widzenia naszej wiedzy, ale nie mamy ani możliwości, by ją wykonać. Chcemy też aktywnie naciskać na Rząd, zarówno na Komisji Trójstronnej jak i na Zespole Trójstronnym ds. Przemysłu Lekkiego, żeby przyspieszał swoje decyzje w przypadku pojawienia się w gospodarce zjawisk niekorzystnych. Kolejna sprawa to zintegrowanie na szczeblu unijnym działań dotyczących promocji i ochrony rynku wewnętrznego. Jeżeli chodzi o polską stronę to stanowiska mamy uzgodnione, występują natomiast różnice zdań pomiędzy poszczególnymi krajami w samej Unii Europejskiej. Teraz chodzi o to żeby opracować wspólny punkt widzenia związków zawodowych, pracodawców, organizacji gospodarczych, organizacji lobbystycznych no i rządów. Jeżeli chodzi o związki zawodowe to są już decyzje central związkowych o połączeniu wysiłków i kreowania wspólnej polityki przemysłowej na szczeblu unijnym. Odbyła się konferencja w tej sprawie, na której dosyć czytelnie zaprezentowaliśmy, że jest to dobry kierunek. Wnioskowaliśmy tam o to, żeby włączyć w przygotowania pracodawców i razem z nimi iść na Komisję Europejską. Wtedy dopiero nasze działania mogą mieć jakiś skutek. Czy tak się stanie - trudno powiedzieć, bo pracodawcy też mogą mieć różny punkt widzenia. Trudna była nawet próba wypracowania tego wspólnego poglądu przez związki, ale główne kierunki zostały już uzgodnione. Teraz chodzi o to by unowocześniać przemysł. żeby nie był on stopniowo eliminowany przez takie machiny gospodarcze jak Chiny i Indie, które ciągle unowocześniają swoją gospodarkę. My tym bardziej w związku z tym musimy przyspieszać. Jednocześnie chcemy też chronić nowe myśli ekonomiczne patentami. Chodziłoby o zastosowanie pewnych rygorów prawnych. Pojawiły się takie pomysły żeby, jeżeli na przykład pojawi się nowy patent unijny, przez kilka lat nikt poza Unią nie miał możliwości skorzystania z niego. Dopiero po jakimś czasie moglibyśmy sprzedać ten patent innym. Nasza kadencja będzie z pewnością poświęcona też unowocześnianiu naszego potencjału. Bez tego nie ma szans żebyśmy zostali na rynku. Wspieramy różne inicjatywy innowacyjne na Politechnice, tworzenie projektów, Centrum Szkolenia Zawodowego. Interesuje nas tworzenie spójnego programu przyszłości przemysłu lekkiego jako przyszłości mody, gdzie szanse mieliby ludzie młodzi, zdolni, ambitni, o wiedzy interdyscyplinarnej. Chodzi o to żeby zupełnie nowym podejściem trafić do młodych ludzi, żeby zachęcić ich do pracy w przemyśle. Nie w standardowym, jaki funkcjonuje w wyobrażeniach Polaków, ale w przemyśle mody, który musi wychodzić do indywidualnego klienta i odbiorcy a nie do produkcji masowej. <<powrót |
||
|
Federacja Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych Przemysłu Lekkiego Plac Zwycięstwa 13, 90-047 Łódź |
||